Pokazywanie postów oznaczonych etykietą choroba. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą choroba. Pokaż wszystkie posty

sobota, 28 grudnia 2013

"Panika" Graham Masterton






Tytuł oryginału: Panic
Tłumaczenie: Piotr Kuś
Wydawnictwo: Rebis
Data wydania: 2013
ISBN: 9788375109986
Liczba stron: 336









"Panika" to moje pierwsze spotkanie z tym autorem. Do sięgnięcia po tę pozycję przekonał mnie opis, który obiecał podróż ze Stanów Zjednoczonych do Polski i do tego polskich bohaterów. Zawsze ciekawi mnie, jak zagraniczni autorzy przedstawią nasz kraj: krajobrazy oraz mentalność Polaków.

Główny bohater, Jack Wallace, posiada polskie korzenie, gdyż jego przodkowie wyemigrowali z Polski do Stanów Zjednoczonych. Był żonaty z Polką, w chwili czytania powieści - już wdowcem. Prowadzi restaurację w Chicago, gdzie szefem kuchni jest Tomasz - oczywiście Polak, a serwowane tam posiłki są głównie inspirowane polską kuchnią. Polskich akcentów, jak widać, nie brakuje.
Akcja nabiera tempa już na początku, kiedy grupa skautów i ich opiekunów, obozujących w Owasippe, popełnia makabryczne, zbiorowe samobójstwo. Syn Jacka, Sparky, ma wątpliwości, co do tego faktu, zwłaszcza, że wśród ofiar jest jego szkolny przyjaciel, który nie miał powodów, by odebrać sobie życie. Choroba Sparky'a (zespół aspergera) oraz zamiłowanie do astronomii są składową umiejętności chłopca - potrafi przewidzieć przyszłość. I wie, że "coś" zabija w lasach. Sytuacja staje się jeszcze bardziej zagadkowa, gdy kilkadziesiąt metrów dalej znajdują zwłoki kobiety i mężczyzny - wygląda na to, że zostało popełnione morderstwo, a następnie samobójstwo.
W toku śledztwa Jack dostaje wskazówki potrzebne do rozwiązania zagadki, jednak wiąże się to z podróżą do Polski, a dokładnie do Puszczy Kampinoskiej.

Horrory nigdy nie były dla mnie dobrą powieścią do czytania, bardziej przemawiały do mnie w postaci obrazów filmowych, jednak Masterton poradził sobie świetnie z przedstawieniem takiej opowieści. Cechy paranormalne płynnie splatają się z autentycznymi, dzięki temu nie miałam ochoty rzucić książką w kąt z myślą: co to ma być? Akcja jest stabilna, nie ma nudnych momentów.

czwartek, 15 sierpnia 2013

"Tam, gdzie spadają Anioły" Dorota Terakowska

"Anioły nie muszą widzieć, by wiedzieć, w przeciwieństwie do ludzi, którzy nawet widząc - nie wiedzą."*





Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Data wydania: 2002 
ISBN: 83-08-03308-3
Liczba stron: 312












Motywem przewodnim powieści jest obecność aniołów w życiu każdego człowieka, którzy mają za zadanie kierować ludzkim losem.


Pięcioletnia Ewa zauważa stado latających aniołów i w pogodni za nimi, wpada w pułapkę, znajdującą się w lesie. W tym czasie jej Anioł toczy walkę z Czarnym (upadłym aniołem), w której traci skrzydła i tym samym swą moc. Jako pół anioł, pół człowiek osiada w ruinach na osiedlu, gdzie mieszka Ewa, w postaci bezdomnego człowieka. Od tego czasu Ewa ma problemy ze zdrowiem.

Jest to piękna powieść o wierze i nadziei oraz niezwykłej duchowej przemianie rodziców głównej bohaterki. Podoba mi się, że książka pokazuje, iż warto mieć nadzieję, nawet w ciężkiej sytuacji. Podoba mi się, że ukazuje przemiany dwóch dorosłych ludzi, zajętych własną pracą i izolowanych we własnym świecie, w osoby, które widzą piękno otaczające nas każdego dnia w różnych miejscach, otwartych na świat. I na tym kończą się zalety wg moich odczuć.

Mimo, że wychowano mnie w wierze katolickiej, nie mogę przyjąć do wiadomości tego, że anioły (czy cokolwiek innego) kierują naszym losem. To tak, jakby nasze życie nic właściwie nie znaczyło, było zabawą kogoś "z góry", a my byliśmy marionetkami w jakimś spektaklu. Ktoś kiedyś napisał, że po tej lekturze zaczął wierzyć w anioły, że są naszymi opiekunami. Ja mam nadzieję, że tak nie jest. Co prawda, nie mam dowodów, że anioły istnieją, ale nie mam też, że ich nie ma. Pozostaje mi wiara w ich brak, tak jak inni wierzą, że są.
Co ciekawe, babcia Ewy przedstawiona jako osoba wierząca, praktykująca, na wieść, że Ewa widziała anioły i że anioły naprawdę istnieją, nie uwierzyła. Z czasem to się zmieniło, ale początkowo nie uwierzyła. Jaka więc była jej wiara? Powierzchowna? Teoretyczna? Głęboka na pewno nie. Ilu takich ludzi jest wśród nas?

Dla wielu czytelników będzie to powieść warta powrotu, gdzie przy czytaniu doznają głębokich emocji, może nawet pogłębienia wiary, ale agnostycy i tym bardziej ateiści, będą się męczyć. 
Nikomu nie odradzam tej lektury, bo może w jakiś sposób pomóc w spojrzeniu na 
świat, ale też gorąco nie polecam. Wolna wola ;)

*"Tam, gdzie spadają Anioły" D. Terakowska, Wyd. Literackie 2002, str. 253.